
niedziela, 5 kwietnia 2009
sobota, 4 kwietnia 2009
Hermes wg Imre Trencsenyi-Waldapfela
Hermes urodził się na górze Kyllene w Arkadii, dlatego nazywany jest też kyllenios. Jest symbolem zwierzęcej płodności, opiekunem i obrońcą trzód, stąd szczególnie czczony był przez pasterzy (nomios); uchodzi za wynalazcę liry i fletu pasterskiego. Jest dawcą dobrobytu i wszelkiego bogactwa, a ponieważ bogactwo zyskuje się najłatwiej przez handel, stąd Hermes był także bogiem handlu i opiekunem kupców; że zaś w kupiectwie najważniejszym czynnikiem jest przebiegłość , zręczność i wymowa, stąd Hermes jest także bogiem wymowy i przebiegłości (loyios). Przebiegłość znowu prowadzi łatwo do oszustwa i kradzieży, dlatego Hermes wspierał także oszustów i złodziei, jeżeli tylko zręcznie brali się do rzeczy
Pomysłowość (przychodził pomocą bogom i ludziom)
Zręczność
Przebiegłość
WCIELENIE SZYBKIEJ ORIENTACJI
SPOSOBNEJ CHWILI
DOBREJ OKAZJI
Bóg kapryśnego przypadku
Hermes DOLIOS (PODSTĘPNY)
Hermes ARGEIFONTES
Urzekająco dziecinny w rozdawaniu darów Hermes stąd przydomek CHARIDOTES (charis (łac.: gratia) wyraża tu wdzięk, z jakim rozdawał dary.
Hermes KRIOPHOROS TZN. PASTERZ Z JAGNIĘCIEM NA RAMIONACH, PRZYNOSI Hermes szczeście przy szukaniu zagubionej owcy.
Hermes NYCHIOS (NOCNY)
Przede wszystkim przychodzi Hermes z pomocą we wszelkich kłopotach
Hermes PSYCHOPOMPOS
Imre Trencsenyi-Waldapfel Mitologia PWN 1967
piątek, 3 kwietnia 2009
Szatan się uwziął na Polskę...


niedziela, 29 marca 2009
Kto wspiera kościół?
KS. Piotr Sadkiewicz
Wojciech Cejrowski, czyli naczelny kretyn kat. III RP

środa, 25 marca 2009
Przeciwko "pogańskiemu" pochodowi

Wojciech Trzcionka gazetacodzienna.pl
Skoczowski Judasz albo Judosz, jak mawiają miejscowi, przemierza miasto w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. To słomiana kukła wysoka na trzy metry, ozdobiona kolorowymi wstążkami i naszyjnikiem z 30 srebrnikami. W środku chowa się młody strażak, którego po bokach prowadzą halabardnicy. On sam nic nie widzi, gdyż głowę, aż po ramiona, ma przykrytą wysoką słomianą czapą. Za nimi podążają turyści, mieszkańcy oraz dziesiątki dzieci z klekotkami bez przerwy skandując "kle, kle, kle".- Żeby tradycji stało się za dość, przygotowania do trwającego zaledwie kilkanaście minut pochodu musieliśmy rozpocząć już teraz - mówi Robert Orawski, prezes Towarzystwa Miłośników Skoczowa, które od lat, z miejscową Ochotniczą Strażą Pożarną, pielęgnuje zwyczaj. - Najpierw wystąpiliśmy o zgodę na organizację pochodu do burmistrza. Potem podobne pismo wystosowaliśmy do... komendanta Śląskiego Oddziału Straży Granicznej w Raciborzu, i to pomimo, że Skoczów leży przecież daleko od granicy. Zgodę na przemarsz musimy mieć też od policji oraz starosty - i to mimo, że Judosz nie pójdzie drogami powiatowymi, tylko gminnymi. Takie mamy w Polsce przepisy! Kuriozum! Co ciekawe, dużo większe pielgrzymki nie muszą mieć żadnych zezwoleń na organizację przejścia. Niech żyje głupota!Rzecznik prasowy komendanta Śląskiego Oddziału Straży Granicznej w Raciborzu, ppłk Cezary Zaborski zapewnia, że uzyskanie zezwolenia na skoczowski pochód to czysta formalność. - Nie będzie z tym żadnego problemu. Kontroli na granicach nie ma, ale strefa nadgraniczna nadal istnieje, stąd taki wymóg - wyjaśnia Zaborski. Policja też zapewnia, że nie będzie robiła organizatorom żadnych problemów. - Na pewno naszą zgodę dostaną. Te kwestie reguluje Prawo o ruchu drogowym i musimy się go trzymać - przekonuje asp. szt. Ireneusz Korzonek, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Cieszynie.- Według mnie zgodę na przemarsz ulicami miasta powinien wydawać burmistrz. I tyle. Prawo mamy jednak takie, że władze miasta mają w tej sprawie najmniej do powiedzenia - głośno wzdycha Robert Orawski.Organizatorzy pochodu z Judoszem zapewniają, że będą mieli wszystkie niezbędne zezwolenia na czas. Wolą dmuchać na zimne. Zwyczaj ma bowiem wielu przeciwników, głównie wśród osób związanych z Kościołem katolickim i miejscowych księży,którzy przed rokiem po informacjach otrzymanych od egzorcysty ostrzegli parafian, że "nie godzi się, aby wyznawcy Jezusa brali udział w tym pogańskim pochodzie". Z powodu ubiegłorocznych kontrowersji zmieniona została trasa pochodu. Judosz nie przechodzi już pod plebanią. - W tym roku też się tam nie pojawi - zapewnia Orawski.Zwyczaj chodzenia z Judaszem w Wielki Piątek i Wielką Sobotę ma długą tradycję i najprawdopodobniej sięga średniowiecza. O podobnym zwyczaju wspomina w swoich dziennikach Jan Tilgner (1574-1635), burgrabia na skoczowskim zamku. Obrzęd przetrwał w Skoczowie do okupacji. Po wojnie reaktywowano go dopiero w 1981 roku. Dziś kultywują go Ochotnicza Straż Pożarna i Towarzystwo Miłośników Skoczowa. Jak mówią podania, wraz z palonym Judoszem (kukła palona jest w Wielką Sobotę) ginie zło, które mogłoby szkodzić miastu i jego mieszkańcom. Klekotki zaś, wyganiają je z ulic i domów oraz symbolizują trzęsienie ziemi, jakie wystąpiło na Golgocie, gdy Chrystus umierał na krzyżu.
Polecamy: Kryzys nie może zamknąć księdza na plebanii
Wojciech Trzcionka gazetacodzienna.pl
