Obserwatorzy

piątek, 28 marca 2008

Antychrześcijańskie filmy

Inicjatywa "Movie-guide" – serwis broniący chrześcijańskich wartości w kulturze – wyłoniła 10 najbardziej antychrześcijańskich filmów roku. Znalazł się wśród nich nominowany do Oscara film z Danielem Day-Lewisem "Aż poleje się krew".

Chrześcijańska strona filmowa uhonorowała "Zgniłym bananem" – nagrodą dla antychrześcijańskiej kinematografii - produkcje propagujące liberalizm i stereotypowy wizerunek chrześcijan.

Film "Aż poleje się krew" zdobył "Zgniłego Banana" za najzacieklejsze forsowanie antychrześcijańskich stereotypów. Jest to film, który przedstawia amerykańskiego kaznodzieję w najgorszym świetle w dotychczasowej historii kina – napisał Ted Baehr, krytyk filmowy związany z serwisem Movieguide. Bohater filmu, Daniel Plainview chce bezwzględnie kontrolować miasto. Pomaga mu w tym cyniczny, nastoletni pastor.

Rola Day-Lewisa jest w tym filmie zawyżona przez krytykę. Łatwiej jest grać nikczemnika, niż bohatera, dlatego o wiele lepszym filmem jest "I Am Legend" – uważa Baehr.

Szczególnie negatywnymi filmami były – według Movieguide - "Lions for Lambs" (Ukryta strategia), "Harry Potter and the Order of the Phoenix" za najbardziej antybiblijną rebelię oraz "Złoty kompas" za wyjątkowo ateistyczny model postrzegania świata.

Dobrą wiadomością – odnotowuje – Baehr – jest ta, że te produkcje nie zarobiły wiele pieniędzy.

Movieguide celebrował ostatnio 16. rocznicę nagrody "Wiara I Wartości", którą dostały w tym roku: "Ratatuj" oraz "Głos wolności" (Amazing Grace). Pierwszy jest typowym filmem rodzinnym. Drugi podejmuje ambitną tematykę społeczną i należał do kategorii dla dojrzałej widowni. Jest opowieścią opartą na faktach. Szlachetnie urodzony William Wilberforce bez trudu mógł zrobić błyskotliwą karierę polityczną, wybrał jednak trudną drogę walki o zniesienie niewolnictwa.

Nagroda Zgniłego Banana - "zwycięzcy":

• Nagroda Kręgla "Aż poleje się krew" – Najbardziej antychrześcijański stereotyp
• Miażdżąca Nagroda Nastolatka " Supersamiec" – Najgorsza Komedia adresowana do młodzieży
• Nagroda "Tortury Widowni" "Hostel II" – Największy Sadomasochism
• Nagroda Oczekiwania na Sąd Ostateczny " Dziesięć " – Najgorsze antysemickie bluźnierstwo
• Nagroda: "Hugh Heffner Frankenstein" "Facet pełen uroku" (Good Luck Chuck) – Największe Seksualne Obłąkanie
• Nagroda Kuchni szatana " Sweeney Todd " – NajgorszyKanibalizm
• Życiowa nagroda dla Idiotów "
Wpadka (Knocked Up) – Najbardziej wulgarny romans
• Nagroda patetycznej perwersji "Ostrożnie, pożądanie" – Najbardziej sadystyczny seks
• Nagroda Osamy bin Ladena "Ukryta strategia" – Największy antyamerykanizm
• Nagroda handlarza olejem wężowym " Sicko " – Najgorsza Liberalna Propaganda
• Złota nagroda głupców " Złoty Kompas " – Wzorcowy model ateizmu
• Nagroda Ciemnych Wieków "Across the universe"– Najgorsza Podróż LSD
• Nagroda Nieszczęśliwej Nimfomanka " 2 Dni w Paryżu " – Najbardziej Niemoralna Sztuka


http://www.kosciol.pl/article.php?story=20080302211948540

Lucyfer w mitologii greckiej


LUCIFER - to bóg jutrzenki i jej uosobienie.
Jest synem Eos i tytana Astrajosa
(lub wg innej wersji herosa ateńskiego Kefalosa).
Ojciec Keyksa - króla Trachiny.
Nie ma nic wpólnego ze złym duchem, wręcz przeciwnie!
Bo czyż złym może być ten, który jest
eosphoros (eώσφορος, niosący świt) -
phosphoros (Φώσφορος, niosący światło)?

Mesjanizm i opętanie

(...)

"Przypadek z Klingenbergu"

1 lipca 1976 r. w Klingenbergu nad Menem zmarła 23-letnia studentka pedagogiki Anneliese Michel. Od niemal roku odprawiano nad nią rytuał egzorcyzmu, który miał na celu uwolnienie dziewczyny od demonicznego wpływu. Śmierć Anneliese stała się medialną sensacją. Odbiła się szerokim echem w całych Niemczech. Był to pierwszy w historii Kościoła katolickiego przypadek śmierci w trakcie odprawiania egzorcyzmu.


Rozpoczęła się bezlitosna kampania medialna, wymierzona przeciwko duchownym katolickim, którzy starali się pomóc opętanej dziewczynie oraz jej rodzicom, którzy widząc bezradność lekarzy i pogarszający się stan córki, zwrócili się o pomoc do kapłanów. Oskarżano ich o stosowanie średniowiecznych praktyk, ciemnotę i przyczynienie się do śmierci Anneliese.


Prokuratura postawiła wniosek o ukaranie oskarżonych: ks. Ernsta Alta, o. Arnolda Renza oraz rodziców Anneliese, Józefa i Anny Michel, z powodu "doprowadzenia do śmierci wskutek zaniedbania". Wyrok sądu znacznie wykraczał poza propozycje prokuratury. Cała czwórka została skazana na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Nawet nieprzychylna dotąd prasa krytykowała nadgorliwość sędziego.


Od tamtego czasu unika się praktykowania egzorcyzmów w Niemczech. "Przypadek z Klingenbergu", jak określano śmierć Anneliese Michel, stał się skuteczną przestrogą dla "nieroztropnych" księży, którzy chcieli podtrzymywać wiarę w "zabobon" opętania przez złe duchy.


Opętana przez sześć demonów

Anneliese Michel urodziła się 21 września 1952 r. jako drugie dziecko Józefa i Anny. Pochodziła z pobożnej bawarskiej rodziny. Od wczesnego dzieciństwa często chorowała i była raczej wątłym dzieckiem.


Pewnej nocy 16-letnia Anneliese poczuła, że jakaś przeogromna siła trzyma ją w uścisku. Nie mogła wydobyć słowa. Była przerażona. Rok później atak się powtórzył. Lekarz postawił diagnozę: napad padaczkowy. Jakiś czas potem Anneliese ciężko zachorowała na płuca i musiała się udać do sanatorium dla dzieci i młodzieży w Mittelbergu. Do czasowego paraliżu dochodziły omamy. Anneliese zaczęła widzieć przerażające diabelskie twarze.


Jej stan z każdym rokiem się pogarszał. Podczas pielgrzymki do San Damiano zaczęła dziwnie się zachowywać. Mówiła grubym głosem, wydawała z siebie nieprzyjemny odór. Współpasażerowie byli skonsternowani. Zaczęto plotkować, że jest opętana.


Po dwuletniej obserwacji i pomocy duszpasterskiej ze strony zaprzyjaźnionego ks. Ernsta Alta, miejscowy biskup Józef Stangl wyraził zgodę na przeprowadzenie egzorcyzmu uroczystego. Główny ciężar egzorcyzmowania wziął na siebie salwatorianin o. Arnold Renz.


Walka z sześcioma demonami: Judaszem, ks. Fleischmanem, Kainem, Hitlerem, Neronem i Lucyferem była mordercza. Egzorcyzmy odprawiano regularnie od września 1975 r. aż do śmierci Anneliese 1 lipca 1976 r. Uczestniczyła w nich najbliższa rodzina dziewczyny.


Codzienność wypełniała ciągła opieka nad Anneliese, która wbrew swojej woli pod wpływem demonów raniła się, rzucała po całym domu, wyła nieludzkim głosem. – Najgorsze było to, że nie mogliśmy jej przed tym uchronić – wspomina ze łzami w oczach niemal 90- -letnia Anna, mama Anneliese. Z pięknej dziewczyny zamieniła się w rzucaną w konwulsjach szmaciana lalkę, którą rozrywały potężne siły diabelskie.


Pomimo egzorcyzmów dziewczyna umiera w męczarniach. Egzorcyzmy zawsze kończą się wyrzuceniem złych duchów. Tym razem tak się nie stało. Dlaczego…? Na to i inne pytania odpowiada reportaż Dokowicza i Bodasińskiego.


Dziękuję Lechowi Dokowiczowi i Maciejowi Bodasińskiemu oraz Grzegorzowi Górnemu za pomoc i udostępnienie kopii reportażu oraz Księgarni Ludzi Myślących (XLM) za książkę prof. Felicitas D. Goodman "Egzorcyzmy Anneliese Michel".


***

Pozostał strach przed egzorcyzmami

Tajemniczą sprawę Anneliese Michel wyjaśnia o. Aleksander Posacki SJ*

Artur Bazak: Dlaczego pobożna dziewczyna została opętana przez diabła?

o. Aleksander Posacki SJ: Przypadek Anneliese Michel jest bardzo tajemniczy. Dlatego nie należy redukować go do psychopatologii, co uczyniono w Niemczech. Doświadczenie Anneliese można uznać także za doświadczenie mistyczne. Jest to szaleństwo mistyki Krzyża, ofiary, pokuty, ekspiacji, inaczej mówiąc, miłości bez granic, nieraz pojawiającej się w tzw. mistyce kobiecej. Doświadczenie opętania czy zniewolenia przez demony może występować w mistyce, czego przykładem jest św. Gemma Galgani czy Miriam – mała Arabka, bł. siostra Maria od Jezusa Ukrzyżowanego. To może być też mistyka zstąpienia do piekieł, opisana np. przez Adrianne von Speyr. Kościół wschodni kontempluje tę prawdę na ikonach przedstawiających zbawiającego Jezusa, który zstępuje do piekieł, by ratować ludzi. Dzieci fatimskie też widziały piekło.


Anneliese zmarła podczas egzorcyzmu. Dlaczego?

Z ludzkiego punktu widzenia był to brak pełnej koordynacji między egzorcystami a lekarzami. Dzisiaj tak się nie robi, ale dąży do współpracy. Według prof. Felicitas D. Goodman, która zdemaskowała metodologiczne błędy w "przypadku z Klingenbergu", Anneliese zabiły leki psychotropowe – niepotrzebnie stosowane – które spowodowały zaburzenia w organizmie (zanik czerwonych ciałek krwi i śmierć). Ci lekarze potem zrzucili całą winę na księży i rodziców, którzy zostali osądzeni za swoje przekonania religijne. Sąd nie wysłuchał kapłanów i rodziców, oparł się wyłącznie na twierdzeniach lekarzy. Jeden z tych lekarzy ze strachu popełnił zresztą dwukrotnie krzywoprzysięstwo przed sądem, co wiem od księdza Alta, jednego z osądzonych egzorcystów. Atmosfera pewnego strachu panuje w Klingenbergu i w okolicach aż do dzisiaj i to jest bardzo zastanawiające.


Skoro Anneliese zdecydowała się na pokutę za grzechy innych, dlaczego dalej ją egzorcyzmowano?


Informacje mistyczne nigdy nie są pewne, a wtedy to jeszcze było wszystko świeże i pełne wahań, zaś egzorcyści czynili wszystko, co do nich należy, chcąc ulżyć dziewczynie. Byli ponadto pod wielką presją. Pełniejsza ocena teologiczna mogła przyjść dopiero później.


Jak należy interpretować jej życie i śmierć?

Ostatecznie jako misję i wielki znak dla świata o istnieniu grzechu i szatana, o możliwości utraty zbawienia, o walce duchowej na śmierć i życie, o czym zapomniano. Nauka o możliwości potępienia wiecznego jest oficjalną nauka Kościoła katolickiego. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o wiecznej karze z diabłem. O tym przypomina też radykalnie najważniejsze dla Kościoła objawienie fatimskie. Możliwość potępienia potwierdzają także liczne inne, zaakceptowane przez Kościół, objawienia prywatne, zwłaszcza maryjne, gdzie Matka Boża ze łzami ostrzega przed wiecznym odrzuceniem, co zawsze jest sprawą wolności człowieka.


Czy Anneliese może zostać beatyfikowana?

Wydaje się to możliwe, ale w tym przypadku potrzebne jest gruntowne zbadanie sprawy według zwykłych, sprawdzonych i oficjalnych procedur Kościoła. Niestety, w Niemczech jest wyraźny lęk przed powrotem do tej sprawy, która – jak słyszałem – będzie zablokowana na długie lata.


Jakie warunki muszą być spełnione, żebyśmy mogli mówić o opętaniu? Wiele rzekomych przypadków opętania okazywało się przejawem choroby psychicznej.


Opętanie najczęściej łączy się z grzechem. Jest skutkiem grzechu, gdzie człowiek cierpi za swoje grzechy. Wyjątkiem jest opętanie ekspiacyjne, jak u Anneliese, gdzie niewinny człowiek cierpi za grzechy innych ludzi, co upodabnia go do Chrystusa. Światowej sławy psychiatra, który przebadał dziesiątki podobnych przypadków, prof. S. Morabito, podkreśla, że przypadki opętania stają się normą u osób, które dobrowolnie oddają się pod panowanie złego ducha – przez korzystanie z usług magów, wróżbitów i jasnowidzów, uczestniczenie w seansach spirytystycznych, satanistycznych czarnych mszach lub przez słuchanie satanistycznej muzyki.


Ks. Aleksander Posacki SJ – filozof, teolog, demomolog, konsultant egzorcystów, wykładowca na międzynarodowych zjazdach egzorcystów

http://wiadomosci.onet.pl/1477371,240,1,1,szatan_nie_umarl,kioskart.html?drukuj=1



Tak. Szatan istnieje i wstępuje najchętniej w młode dziewice katolickie. Tak jak w tę nieszczęsną dziewczynę. Ale gdyby ta panienka nie wiedziała, kto to Kain, chrześcijański Szatan i Lucyfer, pewnie uniknęłaby tego opętania. Cóż jednak od dziecka wpajano jej strach przed Szatanem, Lucyferem i demonami. W końcu wrażliwe dziewcze ubzdurało sobie, że zostało opętane.

Żal mi jej, jak i tysięcy innych młodych osób, które są indoktrynowane przez fanatycznie katolickich rodziców, kapłanów. Wychowuje się ich w patologicznej fobii przed Szatanem - Lucyferem. Strach powoduje, że stają się oni ofiarami swojej chrześcijańskiej wyobraźni.






czwartek, 27 marca 2008

Topienie marzanny może zaszkodzić psychice?

SWEGO CZASU:
Działacze Automobilklubu Chełmskiego proszą ministra edukacji Romana Giertycha, by w całym kraju wprowadził zakaz topienia marzanny. Twierdzą, że uczestnictwo w tym wiosennym obrzędzie źle wpływa na psychikę dzieci, bo propaguje przemoc.
Automobiliści wysłali do ministerstwa oficjalne pismo, w którym szczegółowo uzasadniają szkodliwość prasłowiańskiego obyczaju.
- Topienie marzanny może doprowadzić dzieci i młodzież do przekonania, że najprostszą i najbardziej skuteczną metodą na osiągnięcie celu jest fizyczna likwidacja przeszkody. Wyobraźmy sobie, że uczeń ma same jedynki z matematyki czy chemii. Może dojść do wniosku, że rozwiązaniem problemem jest utopienie nauczycielki - przekonuje w liście prezes Grzegorz Gorczyca.
Członkowie chełmskiego automobilklubu są przekonani, że minister, który zajmuje stanowisko w wielu kontrowersyjnych sprawach, wesprze także ich krucjatę przeciwko słomianej kukle. Jeśli tak się nie stanie, zamierzają podjąć stanowcze działania na własną rękę.
- Pierwszego dnia wiosny będziemy blokować mosty, żeby dzieci nie miały skąd zrzucać kukieł - zapowiada w cytowanym przez gazetę liście prezes Gorczyca.
- Rozważaliśmy zablokowanie dróg prowadzących do mostów, ale stwierdziliśmy, że nie będziemy robić konkurencji drugiemu wicepremierowi - czytamy.
Jerzy Krzyszak: Taki zakaz jest konieczny. Postulat grupy chełmian bardzo spodobał się znanym satyrykom. Wszyscy, których "Dziennik" poprosił o komentarz, uważają, że minister Giertych jak najbardziej powinien przychylić się do tej prośby. - Taki zakaz jest konieczny - stwierdza autorytatywnie Jerzy Kryszak. Aktor proponuje pójść jeszcze dalej i zakazać lepienia bałwana, bo to też może prowadzić do przemocy. - Przecież ta zabawa kończy się wciskaniem marchewki i węgielków w twarz - uzasadnia. - Jakieś dziecko może wpaść na pomysł, żeby tę marchewkę wcisnąć w usta swojego kolegi i tragedia gotowa - kończy.

OBRZĘDY PRZYWOŁYWANIA WIOSNY - MARZANNA, GAIK ZIELONY

W czwartą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną Laetare, Czarną lub Białą,
w południowej i zachodniej Polsce (w Wielkopolsce, na Śląsku i
Podhalu, w zachodniej części Ziemi Krakowskiej, w okolicach Żywca, a
sporadycznie także i w innych regionach Polski) praktykowany był
prastary obrzęd niszczenia (topienia lub palenia) kukły - postaci
kobiecej zwanej Marzanną, Moreną, Marzaniokiem (na Śląsku), Śmiercią,
Śmiercichą (w Wielkopolsce), Śmierzcią, Śmierztką (na Podhalu). Była
ona symbolem zimy, chorób śmierci i wszelkiego zła dręczącego ludzi,
zwłaszcza w okresie zimowym. Istotą obrzędu było nie tylko niszczenie
zimy, ale także magiczne przywoływanie wiosny.
Kukłę, czyli odpowiednio uformowany pęk słomy, niekiedy obleczony
w białe płótno (być może było ono analogiczne z białym śmiertelnym
całunem), albo - jak na Śląsku - postać umocowaną na wysokim kiju,
zrobioną z gałganów i słomy, ale wystrojoną w świąteczne ubranie -
strój druhny: białą koszulę, gorsecik, spódnicę i fartuszek, w wianku
dziewczęcym na głowie i wstążkami w warkoczach - starsze i małe
dziewczęta niosły w uroczystym orszaku, od domu do domu, od obejścia
do obejścia, aby zabrała z nich całe zło i nieszczęścia. Śpiewały przy
tym:
Marzaneczka rosła aże nam urosła
Jak sosna, jak sosna.
Niesiemy Marzankę z obory, z obory,
Nie bójcie się ludzie tej mory.
Marzaneczka rosła ...
Kędy cię marzanko nieść mamy,
Kiedy my drużeczki nie znamy.
Marzaneczka rosła...
Wynieście mnie dzieweczki
Tu na te pagóreczki,
Potem wrzućcie do wody,
O, do głębokiej wody.
Kiedy już obeszły z Marzanna wszystkie domy, wynosiły ją poza
granice wsi, rzucały na ziemie, zrywały z niej ubranie, rozdzierały na
części, podpalały je i płonące wrzucały do wody, stawu lub rzeki, po
czym szybko, nie oglądając się za siebie wracały do domu.
Następnego dnia na miejsce Marzanny wprowadzały do wsi Gaik
Zielony, zwany także Latem, Lateczkiem lub Latorośkiem. Byłą to dużą,
sosnowa, zielona gałąź, przybrana wstążkami, słoneczkami z karbowanego
papieru, wydmuszkami jaj i innymi podobnymi ozdobami. Obchodzono z nią
wieś, podobnie jak z Marzanną, wykrzykując:
Mor ze wsi, Lateczko do wsi
Za wniesienie Gaika, czyli Nowego Latka, za wprowadzenie wiosny
do wsi, dziewczęta otrzymywały od gospodyń jajka, kawałki placka lub
obwarzanki, a także drobne pieniądze.
O obrzędzie niszczenia zimy pisał w XV w. wielki historyk i
kronikarz polski Jan Długosz, już wówczas nazywając go obyczajem
starożytnym i ganiąc jako praktykę pogańską.
W 1420r. biskup Andrzej Łaskarz mocą synodu poznańskiego
zobowiązywał księży w podległej mu diecezji: Nie dozwalajcie, aby w
Niedzielę, która zwie się Biała, Laetare odbywał się zabobonny zwyczaj
wynoszenia jakowejś postaci, którą śmiercią zowią i w kałuży topią...
Stary ten obrządek przetrwał jednak wieki i - chociaż w
zmienionej nieco formie - zachował się do naszych czasów. Zapewne
dlatego, że do połowy XIX w. stał się przede wszystkim dziecięcą
zabawą, urządzaną na powitanie wiosny, a jego dawny sens magiczny
został zapomniany.
Obecnie zabawy zwane Marzanną, spopularyzowane przez telewizję,
odbywają się we wszystkich niemal regionach Polski, nawet tam gdzie
pierwotnie obrzęd Marzanny nie był znany. Urządza się je najczęściej w
dniu 21 marca, a więc w pierwszy dzień wiosny kalendarzowej, według
różnych pomysłów i dowolnie przyjętych zasad. Zabawa wiosenna zwana
Marzanną, może być po prostu wycieczką do lasu lub nad wodę, połączoną
z paleniem ogniska, pieczeniem kartofli i kiełbasek, opowiadaniem
sobie rozmaitych historii. Bywa, że jest to pochód z własnoręcznie
wykonaną kukłą Marzanny. Pochody takie i zabawy są często połączone z
konkursami na najbardziej pomysłowo wykonaną Marzannę, a organizują je
co roku np. muzea regionalne lub ośrodki kultury prowadzące zajęcia z
dziećmi i młodzieżą. Mogą to być także (jak to robiły nie raz dzieci
szkolne we wsiach regionu sądeckiego) pochody z wielkimi wyciętymi z
kartonu złymi stopniami - jedynkami i dwójkami, które topi się w
nurtach Dunajca, Popradu i Białej, wołając (tak jak dzieci z Zabrzeży
k. Łącka):
Najlepiej gdy dwóje z korzeńmi wyrwiemy!
Wyrwiemy z korzeńmi,
Do wody wrzucimy
Wszystkie szkolne chwasty
W wodzie utopimy!
W pochodzie idącym z Marzanna mogą znaleźć się przebierańcy w
obmyślonych przez siebie kostiumach i maskach. Atrakcyjność tych zabaw
zależy od pomysłowości organizatorów i uczestników, dzięki którym
dawną tradycja może powracać i wplatać się w obyczaj współczesny.
"Polskie Tradycje Świąteczne" - Barbara Ogrodowska
http://www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=tob09

piątek, 14 marca 2008

HERMES


„Jest bogiem pomysłowości, zręczności i przebiegłości: Hermes Dolios („Podstępny”). Już jako niemowlę uprowadził całą trzodę. Pomysłowością swą przychodził często z pomocą bogom i ludziom. Wynalazł rozliczne sposoby na udoskonalenie i ułatwienie życia. Ze skorupy żółwia sporządził pierwszą lirę, a lot żurawi - w którym także wyobraźnia nowożytnych ludów dopatruje się litery Y – natchnął go myślą o piśmie literowym. Wielostronność jego znaczenia da się sprowadzić do jednej właściwości, mianowicie do jego inwencji. On sam jest wcieleniem szybkiej orientacji, sposobnej chwili, dobrej okazji. Jego usłużna pomysłowość godzi się z jego szelmowskim sprytem. Jest urzekająco dziecinny w gotowości rozdawania darów, stąd miał przydomek C h a r i d o t e s; charis (łac. gratia) wyraża tu wdzięk, z jakim rozdawał dary. Dlatego nikt, komu wyrządził krzywdę, nie mógł się nań gniewać serio, tak samo jak nie można się złościć na dziecko, kiedy psoci. Hermes jest bogiem złodziei i ojcem najsławniejszego greckiego złodzieja , Autolykosa, który znów był dziadkiem ze strony matki przebiegłego Odyseusza. Ponadto liczono także na niego – zwłaszcza w jego ziemi rodzinnej Arkadii – gdy szło o rozmnażanie się trzody i zapłatę za trud pasterski. Arkadysjski bożek pasterzy, koźlonogi Pan, jest synem Hermesa. Jako K r i o p h o r o s, tzn. pasterz z jagnięciem na ramionach, przynosi Hermes szczęście przy szukaniu zgubionej owcy. Przede wszystkim jednak Hermes przychodzi z pomocą we wszelkich kłopotach. Można mu było składać ofiary nawet podczas podróży, gdyż na rozstaju dróg stały jego posągi. Takie hermy, tzn. słupy ozdobione podobiznami jego głowy, służyły niekiedy jako kamienie milowe. Zna też Hermes drogę prowadzącą w zaświaty. Jako P s y c h o p o m p o s, „przewodnik dusz”, prowadzi zmarłych przed oblicze sędziów wiecznych. Jako bóg zysku i szczęśliwej podróży jest opiekunem kupców. Ponadto jest niezawodnym posłańcem i jako taki często jest na usługach Zeusa. Wszelki szczęśliwy pomysł i każdy szczęśliwy przypadek pochodzi od Hermesa: hermaionem, czyli „darem Hermesa” nazywali Grecy przedmiot znaleziony. On wreszcie podsuwa ludziom właściwe słowa jako Hermes L o g i o s, bóg zręcznej mowy. Trudna do zrozumienia, mętna wypowiedź od razu dzięki jego interwencji nabiera jasności. Stąd wszelkie wykładanie tekstu traktuje się jako naukę Hermesa (hermeneutyka). Hermes posiada ponadto wiedzę tajemną, dzięki której pamięć o nim przechowała się przez całe średniowiecze. Jako Hermes Trismegistos, Hermes „po trzykroć wielki”, jest on wielkim czarnoksiężnikiem. I dziś jeszcze, gdy z absolutną dokładnością odizolujemy cokolwiek od świata zewnętrznego – „aby nawet powietrze nie mogło się tam dostać” – mówimy, że jest hermetycznie zamknięte.
Hermes Trismegistos był dla alchemików średniowiecznych najwybitniejszym autorytetem mitycznym. Jego różdżka czarodziejska była znana już w starożytn9ości – a rozmiłowana w ciemnościach nocnych natura boga sprawiała, iż postać jego łączono ze światem czarów. Albowiem prawdziwym królestwem Hermesa była noc, co krok gotująca niespodzianki i kryjąca w ciemnościach wszelkie fortele. Napotykamy też jego przydomek N y c h i o s („nocny”) oraz zwyczaj, według którego podczas uczt wieczornych składano na jego cześć ofiarę z napoju, wylewając kilka pierwszych kropel z ostatniej pełnej czary. Różdżka czarodziejska Hermesa sprowadzała na ludzi sen, często nawet w chwilach, kiedy bardziej było wskazane czuwać i być przytomnym. Ale: „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje” – otóż nagłe przebudzenia, nastręczające szczęśliwą okazję, jest znowu dowodem obecności Hermesa.

Jego oznakami są: laska herolda, na której końcu czasami owijały się dookoła dwa węże, i kapelusz podróżny, tzw. petasos, (w Grecji tylko podróżni i chorzy używali nakrycia głowy). Do kapelusza Hermesa, tak samo jak do jego sandałów, przymocowane były skrzydła symbolizujące jego zwinność. Częstokroć czytamy u Homera o złotych sandałach Hermesa, które unosiły go z szybkością wiatru w powietrzu ponad ziemią i wodą. Pierwotnie wyobrażano go jako mężczyznę z brodą, a na hermach będących pozostałością po dawnej tradycji widzimy go zazwyczaj z bródką szpiczastą. Ale już od V w. p.n.e zaczęto go coraz częściej przedstawiać jako młodzieńca. W IV w. p.n.e. Praksyteles stworzył wzorzec, który w pojęciu Greków łączył się z imieniem Hermesa. I w tym wypadku wzoru dla rzeźbiarskiego przedstawienia postaci dostarczył Homer, który z upodobaniem pokazuje Hermesa, jak pojawia się on w postaci pięknego młodzieńca o miękkim zaroście podbródka, żeby pomagać potrzebującym wsparcia śmiertelnikom (Priamowi, Odyseuszowi). Typ stworzony przez Praksytelesa nadaje kierunek rzeźbie. Jest to młodzieniec u progu dojrzałości, efeb o zwinnym ciele i sprężystych mięśniach, u którego gimnastyka, zdrowe ćwiczenia cielesne rozwinęły nie tyle niezwykła siłę i równą zwierzęcej wytrzymałość, ile raczej zwinność cielesną, zdrowie promieniujące wigorem, elastyczność i hart męskiego ciała. W Atenach w każdym razie ideałowi temu służyły ćwiczenia gimnastyczne i dlatego obchodzono tam święto Hermesa, Hermeja, w gimnazjonach (szkołach dla ćwiczeń cielesnych) i palestrach (arenach)".


Imre Trencsényi-Waldapfel, MITOLOGIA, Warszawa 1967, s. 195- 197.

środa, 12 marca 2008

Biskup Nowodworski o walce chrystianizmu z poganizmem.

"Walka chrystianizmu z poganizmem, rozumowo biorąc, nie mogła być długą; mitologiczne bajki niedorzeczne i niemoralne wobec światła ewangelii pokazać się były powinny od razu w całej swojej nicości. A jednakże trzech wieków było potrzeba, aby przekonać poganizm, iż jego nauka jest fałszem. Podobnie rzecz się miała z potwarzami przeciwko chrześcijanom miotanymi".
BP MICHAŁ NOWODWORSKI
Moja uwaga:
Pomimo 2000 lat chrześcijaństwa wciąż czytamy "mitologiczne bajki niedorzeczne i niemoralne"; pogańskie (czyt. naturalne) instynkty odzywają nawet u tego, czy innego biskupa, księdza itd. Walka z naturą (czyt. pogaństwem) trwa nadal. Jej wynik jest jednak z góry łatwy do przewidzenia. Pomimo ornamentyki chrześcijańskiej zawsze do głosu dochodzi pogaństwo - natura. Efekt palimpsestu wraz z upływem czasu działa ze wzmocnioną siłą - spod tekstu chrześcijańskiego, coraz mniej widocznego, odczytujemy coraz wyraźniejszy tekst odwieczny i przedchrześcijański.